Myślę, że o tym zdaniu nie trzeba mówić dużo. Niestety. Niemal każda kobieta słyszała je w dzieciństwie chociaż raz od swoich matek lub babć, a ich matki i babcie słyszały to od swoich matek. Te słowa są przekazywane z pokolenia na pokolenie, niczym legendy i podania o wielkich bohaterach, rycerzach i księżniczkach. Sama nie usłyszałam ich nigdy od swojej mamy, ale od obu babć i prababci (bardzo mądrej kobiety) kilka razy dowiedziałam się: "taka ładna dziewczynka, a…" No właśnie, a co? A płacze, złości się i bałagani. Wszystkie trzy nie są atrybutami grzecznego dziecka, ale każde dziecko to robi. Tylko dlaczego ładnym dziewczynkom tym bardziej nie wypada? Czy brzydkie dziewczynki mogą robić, co chcą? A może te rzeczy sprawiają, że dziewczynka staje się brzydka, a przecież - jak wszystkie wiemy - dziewczynki nie mogą być brzydkie? Tak naprawdę jest to również forma przekupstwa ze strony dorosłych - ja sprawię ci komplement, a ty będziesz czuć się zobowiązana do tego by posprzątać/przestać się mazać lub złościć, aby dostać ich jeszcze więcej. Mimo to, nawet tego przekupstwa nie jestem w stanie usprawiedliwić.
Chłopcy słyszą inne rzeczy. Daje się im spokój - bo to chłopcy. Z naszego punktu widzenia mają szukać przygód, mają być trochę krnąbrni i niepokorni. Z drugiej strony zrzuca się na nich inne brzemię - mają być silni, niezależni, radzić sobie sami i nie okazywać uczuć. Kiedy chłopiec płacze, jesteśmy niewyrozumiali. Ale przecież żadnemu z nas nie przyszłoby przecież do głowy, aby powiedzieć "taki ładny chłopiec, a płacze". Wydaje się to wręcz absurdalne. "Taki dzielny chłopiec, a się mazga"? Prędzej. Chłopcy nie muszą martwić się o swój wygląd zewnętrzny, bo mają się dobrze bawić i być silni, ale dziewczynki... Dziewczynki muszą być ładne i odpowiedzialne.
Człowiek pomyślałby, że po takim czasie edukacji i rozwijania świadomości na temat presji dotyczącej kobiecego piękna jesteśmy już wrażliwi na takie rzeczy. Ale dużo dziewczynek i nastolatek nadal to słyszy - te starsze w nieco innej formie. Dziewczynie nie przystoi przeklinać. Nie dlatego, że przeklinanie nie jest kulturalne, tylko dlatego, że wulgaryzmy są męską sprawą. Dziewczynie nie przystoi też palić - znowu, nie z powodów zdrowotnych. Papierosy zarezerwowane są dla mężczyzn, bo to sprawia, że wyglądają bardziej męsko i dojrzale - kobieta z papierosem jest jedynie wulgarna. Z tych wszystkich nakazów i zakazów ukazuje się jeden obraz: dziewczyna ma być uległa, grzeczna, kulturalna. Nie wolno jej okazywać swojego gniewu, bo przestaje się traktować ją poważnie. Ma być poukładana i zawsze o wszystkim pamiętać. A niech spróbuje nie chcieć wypełniać swojej roli!
Problem w tym, że prawdziwe kobiety nie są takie. Kobiety z krwi i kości mają niedoskonałości i wady. I - co najważniejsze - mogą być zdecydowane, mogą głośno wyrażać swoje zdanie! Oczywiście, znajdą się wśród nich również takie, które będą bardzo dobrze pasowały do swojej genderowej roli, ale bardzo ważne jest uznanie również tych, które tego nie chcą. Takie kobiety istnieją - są, były i będą. I nie chodzi o negację wartości - nie chodzi o to, by uczyć dziewczynki przeklinania albo palenia papierosów. Zamiast tego może nauczmy dzieci obu płci, że przeklinanie nie jest najlepszym sposobem wyrażania swojego gniewu - i pokażmy im lepszy sposób. Nauczmy je, że papierosów nie pali się ze względu na konsekwencje zdrowotne, a nie dlatego, że wygląda się z nimi wulgarnie. I w końcu - nauczmy dziewczynki, że pewne zakazy lub nakazy wynikają z odpowiednich zasad, a nie z tego, jak wyglądają.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hope you've got a great day. xx